czwartek, 24 listopada 2011

OMG, shut up, people!

Nie znoszę gdy wszyscy nagle zaczynają wielbić pewną osobę. Jak ktoś jeszcze raz zacznie mi gadać o Audrey Hepburn w "Śniadaniu u Tiffany'ego", wyskoczę przez okno. Kogo to obchodzi? Nie palę się do wielbienia innych, dlatego wkurza mnie kiedy ludzie wariują na czyimś punkcie i chcą, żeby każdy do nich dołączył. Czy to naprawdę najlepszy film w historii? Nudny jest.
Zamiast tego trzeba być obecnym w świecie, a nie czcić rzeczy tylko dlatego, że są kultowe. Ludzie myślą, że jeśli lubią coś co jest stylowe, sami się tacy staną. Psikus, bo nie!
Nalezy zwracać uwagę na to, co się dzieje na zewnątrz, na ulicach i w tym uczestniczyć. To dopiero jest fascynujące. Gdy czytamy te same książki i magazyny, moda staje się monotonna, gdyż czytamy artykuły tych samych ludzi. Nowe sposrzerzenia na świat mody stają się wtedy zbyt ograniczone. Podziwiam ludzi, ale nie zapatruję się w nich bezkrytycznie. Wiadomo, że są książki, które mnie inspirują, ale każdy musi znaleść sobie własne. Młodzi ludzie robią karierę w modzie jedynie wtedy, gdy opowiadają inną historię niż wszyscy- swoją własną.
Szkoda tylko, że niektórzy są zbyt ograniczeni by to pojąć...



  

4 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc podziwiam ludzi którzy potrafią stworzyć coś - cokolwiek - za czym tłumy oszaleją, nie będą mogły bez 'tego' żyć itd.
    Ciekawe i imponujące zjawisko.

    Mimo wszystko oczywiście zawsze trzeba we wszystkim znaleźć SIEBIE... Ale co ja będę się produkował.
    Wystarczy poczytać troszkę bloga Sonii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm sama nie wiem. Myślę, że w pewnej części był to przypadek, idealne wyczucie chwili, kiedy coś się stało kultowe... Ot co! Albo był to bardzo zaplanowany projekt, polegający na podbiciu ludzkich oczekiwań, by przynieść zyski, sama nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie ten 'znak zapytania' tak mnie intryguje...
    Kto wie, może kiedyś poznam ten sekret. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. I dnt think so.

    M.

    OdpowiedzUsuń