środa, 9 czerwca 2010

Królowa jest naga....

Moda to sztuka czy zwykłe ubieranie się? Kreatywne zakrywanie czy uwodzicielskie obnażanie? Moda to tak naprawdę zwykła oszustka. Mydli nam oczy pięknymi krojami, zmysłowymi tkaninami i nowoczesnymi fasonami. Ubiera nas w pozory, wizytówki i status. Pod spodem jest naga. Bezbronna, odważna prawdziwa. Nabiera siły dopiero jako seksapil. Uzbrojona w modne ciuszki ma wtedy władzę i kontroluje swój wizerunek. Zastanawiałam się, dlaczego i do czego potrzebujemy opakowania...

***
Kilka bardzo seksownych i perwersyjnych sesji.
1. Frida Gustavsson by Miguel Reveriego









2. Bianca Balti by Fabio Raineri





3. Ginta Lapina by Hugh Lippe






5. Lara Stone by Greg Lotus



5. Claudia Schiffer by Ellen von Unwerth








niedziela, 6 czerwca 2010

cosmic orgasms

"... Jestem totalnie przemoczona, gdy otwieram drzwi do swoich drzwi. W przedpokoju zdejmuję z siebie wszystko- woda kapie mi nawet ze stanika- następnie, naga idę do salonu, żeby włączyć płytę Guns n' Roses, biorę sobie drinka z Malibu i zapalam kilka wonnych świec rozstawionych po domu. Podczas gdy dźwięczy jeden z cichszych utworów, wchodzę pod strumień gorącej, odprężającej wody. Godzinna kąpiel po której mam zupełnie pomarszczone stopy i dłonie. Cudownie! Mogłabym tak umrzeć. W chwili tak beztroskiej i relaksującej. Zwierzę się, że wielokrotnie wyobrażałam sobie jak to będzie. Wydaje mi się, że przypomina to sen do wiecznej podróży pozostałości po naszej duszy. Bezsprzecznie ból jest tym czynnikiem, który przeraża ludzi. Śmierć nie może być bólem, ale jeśli ból jest fizyczny, to śmierć jest ostatecznym stanem ,w którym tracimy nasze opakowanie. Mam własną teorie na temat tego, co się dzieje, kiedy człowiek umiera. Jesteśmy czystą energią i w chwili śmierci nasze atomy mieszają się z energią kosmiczną. Nie ma ani raju, ani piekła. Tak właśnie się czuję, kiedy uprawiam miłość. Czuję przemieszaną energię własną i innego człowieka, która pozwala mi podróżować i roztopić się w innym ciele. Energia mojego orgazmu jest cząstką mnie samej, na koniec odchodząc i mieszając się ze wszechświatem, a kiedy jestem zaspokojoną, wracam do swojej ludzkiej postaci. To między gwiezdna podróż moich komórek, rozdzielających się i uwięzionych przez energetyczną burzę, o którą nie mogę zabiegać, a którą nazywa się wiecznością. Dlatego właśnie zawsze chcemy powtórzyć to doświadczenie.Żeby je lepiej zrozumieć. Oczywiście mnie nigdy nie udaje się zrozumieć niczego. To taka mała śmierć, którą za każdym razem usiłuję udomowić. Akt miłosny jest sposobem na zbliżenie się do tego stanu ekstazy. Nie mogę jednak go nigdy uchwycić i jestem skazana na powtarzanie go wielokrotnie żeby lepiej go poznać. Innymi słowy, to jest góra, a obok niej rozciąga się ogromna przepaść, w którą nigdy nie wpadam- jedną nogą na ziemi, drugą w pustce. A moje ciało huśta się między człowieczeństwem i boskością, jak automat..."

Czuje się jakbym słyszała samą siebie.



YOU'RE YOUNG ONLY ONCE.

that's the main reason, to break the rules.

czwartek, 3 czerwca 2010

TORBOMANIA!

Wszystkie mamy słabość do oryginalnych, markowych torebek. Wystarczy luksusowy dodatek w dłoni i każda kobieta czuję się dobrze ubrana, pewniejsza. Pragniemy posiadać podobne cuda lub chociaż na nie patrzeć(na razie to mi musi wystarczyć). Wiele osób coraz częściej wybiera nietuzinkowe torebki, stanowiące często jedyny mocny element stroju. Bogato zdobione z fantazyjnymi elementami o kreatywnych fasonach i fakturach. Jednak warto zajrzeć szukając inspiracji, na światowe ulice miast... Możemy ujrzeć błyszczące cuda od genialnego Aleksandra McQueen'a,ćwiekowane bestie Phillipa Lima,
skórzane piękności Mulberry,

monogramowe torby Louis Vuitton,karmelowe Birkin od Hermes'a,
wymyślne kopertówki w kształcie nietoperza znów od Aleksandra McQueen'a.

xoxo
Sonia

środa, 2 czerwca 2010

Summer straight from Saint-Tropez

Projektanci chyba trochę spoczęli na laurach. Zamiast wymyślać i kombinować, wracają do sprawdzonych modowych patentów na lato. Przeważają dobrze znane afrykanskie wpływy i etniczne wzory. Pojawiają się inspirację ameryką- i jak co roku- nawiązania do szyku z Saint-Tropez. Oczywiście trudno jest cokolwiek zarzucic samym projektom. Są one niewątpliwie piękne, lecz jako tendencja- odrobinę nudne i oklepane.

Jedną z nielicznych nowości (oczywiście na plus) jest styl rodem z lat 40' i 50'. Ah moich ulubionych.
W dodatku bardzo miło zaskoczył mnie pokaz Moschino, trochę w stylu hiszpańskiej matrony. Zdecydowanie "Lubie to!".

Zaskoczył także kolory, wcale nie ostre i rzucające się w oczy, lecz delikatne i eleganckie- pudrowy róż, brązowe szarości i beże.



ONE DAY I'M GONNA LIVE IN PARIS



Kiedyś obudzę się w śnieżno białej pościeli, w moim królewskim łożu. Przeciągnę się kocim ruchem, wygrzebując się z ton poduszek. Postawię stópkę na drewnianej podłodze i zsunę się z łóżka. Moja bladoróżowa koronkowa koszulka nocna podskoczy trochę jak będę zwinnie dreptać po mieszkaniu. Włączę w salonie muzykę z Pulp Fiction i po twistuje do łazienki. No środku beżowej łazienki będzie stała kamienna wanna z złotymi kurkami. Usiądę na brzegu i odkręcę kurki. Buchnie ciepła para, lekko parząc moje uda. Tanecznym krokiem podejdę do antycznej toaletki z lustrem w złotej oprawie. Przejrzę się szybko, poprawiając moje potargane włosy. Obrócę się i zsunę z ramion ramiączka od mojej koszulki, która opadnie na jasną podłogę. Mrrr
Jak zanurzę się w gorącej wodzie, przez uchylone drzwi, wbiegnę do środka mój biały puchaty kotek. Wskoczy na kant wanny, wyraźnie domagając się pieszczot. Jego niezdarne łapki zsuwałyby się z kantu, zanurzając i parząc lekko opuszki jego łapek. Złapię go szybko i pocałuje w ten głupiutki łepek.
Po odprężającej kąpieli owinęłabym się puchatym, lawendowym szlafrokiem, przeczesała włosy i wyszła z mojej królewskiej łazienki, udając się w kierunku garderoby. Mijając salon, wyjże przez okno, słońce wschodząc coraz wyżej będzie oświetlać stylowe, paryskie kamieniczki. Uśmiechnę się słodko, kocham paryski klimat i zapach budzącego się miasta.Kiedy stanę przed zdobionymi, ciężkimi drzwiami wezmę głęboki wdech i rozsunę je. Ten widok będzie za każdym razem mnie zachwycał. Moim oczom ukaże się duże kremowo-lawendowe pomieszczenie. Podejdę do stojącej na środku drewnianej wyspy i odsunę pierwszą szufladę, gdzie będę trzymała bransoletki, pierścionki i naszyjniki. Wyjmę moją ulubioną czarną bransoletkę od Chanel. Wsunę na nadgarstek i zrzucę ręcznik. Lubię chodzić nago.Podejdę do półek, ubiorę swoje ulubione szare spodnie i czarną długą marynarkę od Diane von Furstenberg. Z mnóstwa par butów, wybiorę śliwkowe szpilki od Diora. W szafie obok będzie moja kolekcja torebek: kilka Chanel 2.55 w przeróżnych kolorach, letnie kopertówki Moschino, kraciaste cuda Burberry, klasyczne piękności Longchamp, wieczne torebki vintage, monogramową torbę Louis Vuitton i kultowe Birkin od Hermes’a. Chwycę szybko swoja ulubioną, Birkin w kolorze cappuccino i powrzucam do niej najważniejsze rzeczy. Mój kalendarz, Blackberry, lusterko, szminkę Chanel, klucze do auta, najnowszego Vogue’a, okulary i perfumy. Przeczeszę jeszcze szybko swoje truflowe włosy i zrobię kocie kreski. W biegu chwycę wodę i wyjdę z mieszkania. Przed kamienicą wsiądę do mojego grafitowego Mini Cooper'a. Usadzę się na karmelowych siedzeniach, założę czarne muchy od Chanel i ruszę prosto do mojej pracy. Będę redaktor naczelną francuskiego Vogue’a.






***


JAK BĘDZIESZ PRZELOTEM W MEDIOLANIE, MOŻESZ ZATRZYMAĆ SIĘ W BUTIKU VALENTINO I W PIĘKNYM PUDEŁKU KUPIĆ MI TAKIE CUDO!

wtorek, 1 czerwca 2010

Silly promises


Nowe pokolenie fashionistek celebruje własne ego i charakter bawiąc się ekscentrycznym podejściem do mody. Niezależne indywidualistki wyzwoliły się od popularnej monotonii i schematycznego wizerunku. Przede wszystkim są wierne swoim wyborom. Godnie walczą o swój oryginalny styl i nie identyfikują się z żadną marką. Bez zahamowań potrafią połączyć kreacje Chanel z rzeczami upolowanymi w vintage second-handach. Dziś każda młoda fashionistka aspiruję do miana trendsetterki, której garderobę i styl kopiują inni. Myślę że z każdym dniem coraz bardziej bardziej przypominam taką dziewczynę. Tak wiele myśli kłębi mi się w głowie, że nie jestem w stanie wyrzucić wszystkiego naraz. Niektóre myśli i wyobrażenia po prostu muszą dojrzeć. Wiem, że ostatnio coraz rzadziej pisałam, ale strasznie to kocham i zamierzam się naprawić, obiecuję. Pokaże Wam jeszcze jak widzę świat mody i jak go interpretuję. Zaprezentuję Wam co mnie inspiruję, fascynuję, co cenię, a czym gardzę.

Najsłodsze buziaczki, Sonia

P.S. Seks w Wielkim Mieście 2- must see!

***

Nauhty event


Pamiętam jak wsiedliśmy do ostatniego autobusu tego dnia. W samym środku podróży zaczął bezwstydnie dotykać moich nóg, wpatrując się za okno. Zauważyłam, że siedzący obok nas ludzie czują się skrępowani, więc rozsunęłam nieco uda, żeby mógł gładzić ich wewnętrzną stronę. Poruszeni skandalicznym zachowaniem ludzie odwracają głowy. Od czasu do czasu spoglądają na nas dyskretnie. Napotykają jednak wzrok któregoś z nas i znów ze złością odwracają głowy. Zawsze hipokryzja ludzi budziła we mnie cholerne zdziwienie- z jednej strony oburzają się na nasz widok, a z drugiej strony pragną wiedzieć co będzie dalej.
Eh...ale i tak nie spotkam ich nigdy więcej, więc nie miałam nic do stracenia. W końcu dzieli nas z jakieś 3000km.